sobota, 5 października 2013

Hola Barcelona

Do Barcelony z Gdańska nie jest trudno dotrzeć. Jeżeli chcemy się do niej dostać tanio sprawa wygląda już trochę gorzej. Za bilet w dwie strony musimy liczyć 300-400 zł, a w porze wakacyjnego szału nawet 800 zł. Zostaje polowanie na okazje cenowe. Bezpośrednio do stolicy Katalonii z Gdańska lata Wizzair, a do oddalonej od Barcelony o jakieś 95 km Girony Ryanair.

My wybraliśmy linie Wizzair - koszt ok. 260 zł/osoba. W ostatni czwartek lutego 2012 r. wylądowaliśmy na lotnisku El Prat. Na poznanie miasta mieliśmy zaplanowane zaledwie cztery dni. Z lotniska do centrum Barcelony dojechaliśmy Aerobusem. Pokój wynajęliśmy w dzielnicy Barceloneta. Jak się okazało miejsce, w którym mieliśmy nocować było prywatnym mieszkaniem. Mieszkała w nim trójka młodych Włochów, którzy najprawdopodobniej wynajęli to mieszkanie, żeby je udostępniać za opłatą turystom. Małe pokoiki zamykane na kłódeczkę, bardzo skromne śniadania (jeden naleśniczek i mała kawka) oraz dziwna atmosfera panująca w przybytku (czułam się tam jakoś tak nieswojo) sprawiły, że miejsce nie przypadło nam do gustu.

Barcelona to miasto, które żyje 365 dni i nocy non stop. Zatłoczona La Rambla czyli główny deptak, wszechobecny Gaudi, parki, pełne restauracje, a wieczorami młodsi i starsi ludzie bawiący się w klubach to właśnie Barcelona.

Barcelona - Casa Mila

Cztery dni, a właściwie trzy (bo wylądowaliśmy wieczorem) to zdecydowanie za mało na poznanie miasta, musieliśmy więc przewertować przewodniki i zdecydować do których miejsc się udamy.