poniedziałek, 11 listopada 2013

Wino i langosze? O to ja poproszę!

Pomysł na krótki wypad do stolicy Węgier tak za mną chodził i chodził ponad rok zanim doszło do jego realizacji. Głównym problemem był brak tanich połączeń z Gdańska bezpośrednio do Budapesztu. Pozostało nam polować na niedrogie bilety z innych miast. Udało się! Kupiliśmy bilety... z Modlina - 114 zł/os. Pozostała kwestia dotarcia na podwarszawskie lotnisko. Po dłuuuugich kalkulacjach doszliśmy do wniosku, że pojedziemy samochodem. W Internecie znaleźliśmy niedrogi parking przy lotnisku i 28 września 2012 samolot linii Wiz air poszybował z nami do Węgier. W Budapeszcie wylądowaliśmy dosyć późno. Kupiliśmy bilet na miejski autobus 200E i udaliśmy się na stację Köbánya-Kispest. Dodam, że automaty na lotnisku nie przyjmują banknotów, a bilety zakupione u kierowcy są droższe :-( Warto więc wyruszając z Polski mieć ze sobą trochę bilonu (z wymianą na lotnisku jest ciężko). Przy Köbánya-Kispest jest centrum handlowe więc skorzystaliśmy z okazji i kopiliśmy bloczek 10 biletów jednorazowych... a potem metrem pojechaliśmy prosto do centrum.

Budapeszt
Budapeszt

Na booking.com zarezerwowaliśmy bardzo fajny hostel: Boomerang Hostel. Jego główną zaletą jest lokalizacja - mieści się tuż przy Bazylice św. Stefana. Tak więc zaraz po zostawieniu bagaży w hostelu ruszyliśmy na nocne zwiedzanie miasta. Budapeszt nocą jest zniewalający. Pięknie oświetlone mosty, kościoły... było się czym zachwycać.