czwartek, 14 sierpnia 2014

Peru praktycznie: Transport

Peru transport

W Peru byliśmy ponad rok temu. Jadnak w głowie pozostało kilka dosyć istotnych (moim zdaniem) informacji dotyczących podróżowania po kraju Inków, w związku z czym, postanowiłam się nimi podzielić. Wiedza to skarb nieoceniony. Być może informacje zamieszczone poniżej okażą się dla kogoś z Was przydatne. Zapraszam do lektury.

Zacznę od tego, że Peru to jedno z państw zajmujących największą powierzchnię na naszym globie. Nie mając dużo czasu, a jednocześnie chcąc dużo zobaczyć, trzeba nieźle się nakombinować. Zanim opracowaliśmy nasz plan podróży sporo ślęczeliśmy szukając dogodnych połączeń w Internecie czy przewodnikach. Prawda jest jednak taka, że wszystko wyszło w praniu, czyli już na miejscu. O ile mnie pamięć nie myli, skorzystaliśmy chyba z każdego rodzaju transportu dostępnego w Peru. Lecieliśmy samolotem, przemieszczaliśmy się minibusem, colectivo, autobusem, pociągiem, łodzią czy też dość często taksówką.

SAMOLOT

Zdecydowanie najszybciej i wydaje mi się, że również najbezpieczniej, podróżuje się w Peru samolotem. Po peruwiańskim niebie latają maszyny linii lotniczych: Star Peru, Peruvian Airlines, Lan Peru, TACA Peru i Aerolinea LC Busre. Samolotem bez problemu dotrzemy do ważniejszych ośrodków miejskich w kraju. Niestety ceny biletów są dosyć wysokie, chociaż zdarzają się przysłowiowe perełki, a czasami trzeba po prostu trochę pokombinować. Nam udało się upolować super okazję na trasie Lima - Cusco. Autobusem tłuklibyśmy się ponad 20 godzin, a samolotem podróż zajęła nam 1,5 h. Polecieliśmy liniami TACA. W tym przypadku nie zapłaciliśmy dożo więcej niż za podroż autobusem, a oszczędność czasu ogromna. Lot kosztował ok. 240 zł. (autobus ok. 150 zł). Taka cena była efektem małego hahmentu. Buszując w Internecie natknęliśmy się na super patent: zarejestrowaliśmy się na stronie internetowej programu LIFE MILES, sprawdziliśmy jaką część łącznej kwoty za bilety można zapłacić "milami", kupiliśmy je (30$ za każde 1000 mil), a resztę zapłaciliśmy w dolarach bez kupna mil. W ten oto sposób zaoszczędziliśmy jakieś 150-200 zł na bilecie. Brzmi skomplikowanie, ale jest to bardzo prosta operacja. W razie jakichkolwiek wątpliwości piszcie - możemy Wam pomóc w zakupach.


W sumie na tym jednym locie zakończyła się nasza przygoda z podróżowaniem po Peru samolotem. Dodam, ze TACA stanęła na wysokości zadania. Maszyna była czysta, stewardesy bardzo pomocne, a jedzenie smaczne. Wg mnie linia godna polecenia. O innych liniach lotniczych wymienionych powyżej niestety nie mogę nic napisać ponieważ nimi nie leciałam.

TAXI

No to schodzimy na ziemię. Zacznę od taksówek. W sumie zaraz po wylądowaniu na ziemi peruwiańskiej każdy będzie miał przyjemność jazdy taksówką. Taksówki to bardzo tani sposób przemieszczania się po peruwiańskich miastach. Warto pamiętać, że ceny taksówek stojących na parkingach lotniskowych są z reguły sporo wyższe od tych złapanych jakieś 50 m od lotniska. Na przykład gdy w Cuzco wyszliśmy poza bramy lotniska, ceny spadły o jakieś 50 %. Generalnie jest taka zasada, że z taksówkarzem zawsze trzeba się targować. Czasem cena potrafi zejść ostro w dół. Jak rozpoznać, że taxi to taxi? Bardzo prosto - muszą mieć z boku nr identyfikacyjny. Czasem na dachu jest przymocowana tabliczka informująca, że samochód jest taksówką. Warto przed wejściem do samochodu ustalić cenę kursu. Przy wyborze taksówkarza trzeba mieć też oczy szeroko otwarte - podobno zdarzają się porwania czy rabunki. Warto też upewnić się, że taksówkarz nie zabiera z nami swoich kolegów. No cóż, my mieliśmy taką sytuację. Chcieliśmy dojechać do Moray. Wsiedliśmy do taksówki, a z nami jeszcze 4 chłopa. Dwóch rozsiadło się na przednim fotelu, a dwóch zapakowało się do bagażnika - nam zostawili całą tylną kanapę. Łącznie była nas siódemka. Oczywiście w głowie zaczęłam układać czarne scenariusze, bo przecież czytałam, że to, że tamto. Trochę protestowałam swoim koślawym hiszpańskim. Mimo protestów ruszyliśmy całą ekipą. Ech, ten brak asertywności... Nasi towarzysze, którzy na całe szczęście okazali się przesympatyczni, wysiedli w pierwszej mijanej wsi. Z nimi mamy związane tylko miłe wspomnienia, ale w sumie rożnie mogło być i podobno rożnie bywa.

Peru transport, taxi

Z taksówek korzystaliśmy raczej w obrębie miast. Do dalszych wojaży pomocne nam były colectivo i autobusy.

COLECTIVO

Colectivo to mój ulubiony środek transportu. Ulubiony przede wszystkim dlatego, że kwitło w nim życie towarzysko-kulinarne Peruwiańczyków. Turyści raczej nie korzystają z tego środka transportu, przynajmniej ja nie spotkałam ich wielu w pojazdach tego typu. Są specjalne "dworce" przeznaczone wyłącznie dla nich. Generalne takie rozklekotane busy jeżdżą bez rozkładu jazdy. Ruszają jak zbierze się pełen bus. Colectivo można też złapać na przysłowiowego kciuka. Jak jest miejsce w pojeździe to jest szansa, że kierowca nas zabierze. W sumie jak nie ma miejsca to też taka szansa jest. Pamiętam jak wracaliśmy z Urubamby do Chinchero busem tak wypełnionym, że ruch ręką graniczył z cudem. Kilka razy dostałam z łokcia czy chusty, w którym Peruwianka przewoziła dzieciaka. Było ciężko, ale dojechaliśmy. Tak jak wcześniej wspomniałam, Peruwiańczycy traktują colectivo trochę jak stołówki, kupują po drodze gotowane jaja, kanapki czy inny prowiant i wsuwają.

Peru transport, colectivo

Ten rodzaj transportu jest bardzo, bardzo tani, aczkolwiek jeśli szukacie dużego komfortu w podróży to odradzam.

MINIBUSY

Minibusy to bardziej ekskluzywna forma colectivo. Czyste, zadbane, nowsze i nieco droższe od colectivo. Wożą się nimi tzw. gringos. Podobnie jak colectivo można taki minibus złapać na kciuka. Jednakże kierowcy tych pojazdów z reguły nie biorą więcej pasażerów niż mają miejsc.

Poniżej rozkład jazdy colectivo oraz minibusów kursujących z Cuzco do Świętej Doliny Inków:
  • Przystanek na: Calle Puputi 208
    Trasa: Cuzco - Pisac - Yucay - Urubamba
  • Przystanek na: Avenida Tullumayo 207
    Trasa: Cuzco - Pisac - Calca
  • Przystanek na: Avenida Grau 525
    Trasa: Cuzco - Chinchero - Urubamba
  • Przystanek na: Calle Pavitos
    Trasa: Cuzco - Chinchero - Urubamba - Ollantaytambo
AUTOBUSY

Z tej opcji transportu skorzystaliśmy kilka razy na trasach dalekobieżnych. Na trasie Cusco-Puno, Puno-Copacabana, Puno-Arequipa i Arequipa-Lima. Jeśli chodzi o przewoźników autokarowych to w Peru jest ich sporo. To czy podroż będzie komfortowa i bezpieczna zależy od tego ile mamy w portfelu. Najczęściej polecanym przewoźnikiem jest Cruz del Sur. Mieliśmy okazje jechać ich autokarem na trasie Arequipa-Lima. Rzeczywiście, bardzo wygodne autobusy. Wykupiliśmy sobie bilety VIP. Były kilkadziesiąt soli droższe, a można było się wyspać. Wygodne rozkładane fotele, jedzenie, możliwość oglądania filmów - jednym słowem luksus. Co ważne, kierowca jechał ostrożnie. Niestety w Peru od czasu do czasu słyszy się, że autokary firmy krzak spadają w przepaście. Nie jest to wyłącznie wina szalonych kierowców. Bywa, że sprawność techniczna pojazdu pozostawia wiele do życzenia. Dlatego przy podjęciu decyzji, którego przewoźnika wybieramy należny wziąć wszystkie za i przeciw. Pamiętam, że z Puno chcieliśmy dostać się do Arequipy. Początkowo w grę wchodził Cruz del Sur, ale jak się okazało, był dość drogi w porównaniu do innych przewoźników. Zdecydowaliśmy się na tańszą Julsę. Pani sprzedająca bilety zarzekała się, że autobus jedzie zaledwie 30 minut dłużej od Sur del Cruz... Jechał jakieś 1,5 h dłużej, a jego stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. Autokar co rusz się zatrzymywał i zabierał następnych pasażerów, albo obwoźnych sprzedawców. Jeden z nich tak wczuł się w rolę, że przez 2 godziny nawijał o super specyfiku na wszystko: na włosy, na potencję, na bóle... Jak nie autobus się zatrzymał to policja go zatrzymywała i tak z 5,5 godziny jazdy zrobiło się 7 godzin. Po drodze mijaliśmy rozkraczony autokar na wysokości ok 5000 m.n.p.m. Modliłam się aby nasz tak nie stanął. Koniec końców dojechaliśmy. Cali i zdrowi. Teraz jazdę tym autobusem wspominamy jako fajną przygodę. Zobaczyliśmy Peru nieturystyczne - takie jakie jest dla przeciętnego Peruwiańczyka. Dodam, że Julsa dysponuje także lepszymi pojazdami, ale wtedy cena przejażdżki wzrasta.
 
Z własnych doświadczeń (aczkolwiek ich bagaż nie jest wielki) polecam korzystać z przewoźników sprawdzonych.

Szczególnie polecani przewoźnicy to m.in. Cruz del Sur, Excluciva, Ormeño, Flores. Bilety można na stronach internetowych przewoźników.

Dosyć ciekawą sprawą jest fakt, że aby wydostać się niektórych dworców autobusowych i wskoczyć do autobusu trzeba kupić "wizę" w kiosku. W 2013 r. koszt takiej wizy wahał się w granicach 1 sola. 

Na niektórych trasach kursują też autokary turystyczne. My z takiej opcji skorzystaliśmy na trasie Cuzco-Puno i uważamy, że to był bardzo dobry wybór. Bez kombinowania zobaczyliśmy kilka fajnych miejsc za stosunku niewielki pieniądze i w stosunkowo krótkim czasie. Gdyby nie autobus turystyczny pewnie nie mielibyśmy okazji zmarznąć na przełączy La Raya czy nacieszyć oczy malowidłami w kościele w Andahuaylillas. Tu możecie przeczytać relację.

POCIĄGI

Pociągami w Peru też można zrobić sobie przejażdżkę. Jest to m.in zasługa Polaka - Ernesta Malinowskiego, który to w drugiej połowie XIX w. zaprojektował, a następnie nadzorował budowę Kolei Transandyjskiej.

Kursują ciuchcie przeznaczone dla Peruwiańczyków oraz znacznie droższe dla całej reszty. My mieliśmy okazje jechać pociągiem Peru Rail z Aguas Calientes do Ollantaytambo. Przyjemna podróż w czyściutkim wagoniku. Kawka, herbatka, przekąska. Dzięki panoramicznym oknom mogliśmy do woli delektować się widokami. Przejazd mieliśmy wliczony w cenę Inca Trial. Jednakże gdybyśmy chcieli go sobie zafundować ot tak, to ta przyjemność kosztowałaby nas ok. 200 zł za jakieś 90 minut wolnej jazdy!!! Nie mało...

Peru transport, pociąg

Pod Macchu Picchu, czyli do miasteczka Aguas Calientes można dojechać:
  • Peru Rail (kursuje również na tracie Cusco-Puno jako Andean Express, chociaż nie wiem czy express to dobre określenie, bo jedzie 10 godzin i do tego jest bardzo drogi; autobus na tej trasie także jedzie ok. 10 godzin, ale jest tańszy i zatrzymuje się w kilku ciekawych miejscach)
  • Inca Rail
Po peruwiańskich szynach suną także, jak wcześniej wspomniałam, pociągi dla lokalsów. Podobno nie ma szans żeby turysta dostał się do takiego pociągu - pasażerowie wyproszą go zanim jeszcze do niego wsiądzie. Szkoda, ponieważ są dużo tańsze i podroż nimi na pewno do nudnych by się nie zaliczała.

ŁODZIE

Na łódź wskoczyliśmy w porcie w Puno. Naszym celem było dotarcie do słynnych, acz naszym skromnym zadaniem kiczowatych, wysp Uros. Oczywiście zanim ruszyliśmy, sporo czasu upłynęło, bo czekaliśmy, aż zbierze się odpowiednia liczba pasażerów. Po jakiś 40 minutach odbiliśmy od brzegu. Na wyspy można oczywiście wykupić zorganizowaną wycieczkę w jednym z biur podróży, jednakże wybrany przez nas sposób dotarcia na Uros jest tańszy. Za rejs zapłaciliśmy ok. 10 sol plus ok. 10 soli za wpłynięcie w okolice wysp. Wycieczka zorganizowana przez biuro kosztuje ok. 40 soli, a przebiega wręcz identycznie.

Peru transport, Titicaca

AUTOSTOP

Hmm... jednak nie z każdego środka transportu skorzystaliśmy. Autostop w kraju Inków nie jest polecany. Podobno dość często zdarzają się kradzieże, więc lepiej trzy razy się zastanowić, zanim wsiądzie się do samochodu nieznajomego i pomknie w dalszą podróż. Kiedyś byliśmy na prezentacji dwójki śmiałków, którzy po Peru przemieszczali się głównie autostopem i do Polski wrócili cali i zdrowi. Jednak z tego co mówili, za autostop też trzeba zapłacić i nie jest łatwo go złapać.

ROWER

Rowerem też sobie nie pojeździliśmy. Zresztą większa część kraju nie sprzyja temu rodzajowi aktywności... no chyba, że ktoś ma super kondycję. Chociaż muszę przyznać, że podczas naszej wyprawy (co prawda nie w Peru, a w Boliwii) byliśmy bliscy wypożyczenia jednośladów. Zastanawialiśmy się czy z Copacabany nie pojechać na rowerach do miejscowości Sampaya. Po krótkim namyśle stwierdziliśmy, że jednak rowery sobie odpuszczamy. W Copacabanie jest niewielka wypożyczania, mieszcząca się blisko informacji turystycznej. Wypożyczenie roweru kosztuje ok. 7 zł za godzinę. To informacja dla wszystkich mniej leniwych niż my. :-)

Tak więc Bon Voyage!

3 komentarze