piątek, 7 listopada 2014

Tajlandia - przygotowania do podróży

Podróż do Tajlandii zbliża się malutkimi krokami, ale żeby nie obudzić się z ręką w nocniku, przygotowania do niej zaczęliśmy już jakiś czas temu.

Po pierwsze, aczkolwiek nie najważniejsze, na naszej półce od jakiegoś czasu stoi przewodnik. Z reguły kupujemy przewodniki Lonely Planet. Są w nich najważniejsze dla nas informacje czyli mapy, namiary na ho(s)tele oraz na tanie, dobre bary/restauracje. Tak też było tym razem - LP jest nasz.

Przewodniki tego wydawnictwa nie należą do najtańszych, więc z reguły czekamy na kody rabatowe, które pojawiają się na portalach loter.pl czy fly4free.pl. Bywa, że przewodnik można kupić za 50% ceny i to jest już dobry deal. Za tajną wiedzę o Tajlandii zapłaciliśmy ok. 55 zł z przesyłką. W polskich księgarniach kosztuje ok. 100 zł.

Przewodniki można też ściągnąć ze strony wydawnictwa Lonely Planet - oczywiście za opłatą. O innych źródłach nie będziemy oficjalnie pisać ;)

Następnym etapem było ułożenie planu podróży. Z tym nie było już tak łatwo. Nad mapą, blogami podróżniczymi, forami Lonely Planet i Tripadvisor oraz przewodnikiem ślęczeliśmy tygodniami zanim postawiliśmy kropkę nad "i". Pomogła nam też Martyna Skura prowadząca bloga podrozeobiezyswiatki.wordpress.com, za co serdecznie dziękujemy. Szare komórki pracowały, pracowały i pracowały. Efekt pracy jest oczywisty (chociaż trzeba było trochę czasu aby sobie to uzmysłowić): nie da się wszystkiego zobaczyć w niecałe trzy tygodnie. Tniemy. No i wycięliśmy m.in. Chiang Mai i okolice. Stwierdziliśmy, że skupimy się na południu, a na północną część kraju jeszcze przyjdzie pora. Taką przynajmniej mamy nadzieję.

Podczas planowania podróży dręczyło nas pytanie: pociąg/autobus czy samolot? Samolot jest zdecydowanie szybszym sposobem na przemieszczanie się z miejsca na miejsce, ale... No właśnie, zawsze jest to "ale". Podróże koleją lub autobusem mają swój urok, czego nie można powiedzieć o podróżowaniu samolotem. Po drugie - zakup biletów lotniczych ogranicza. Jest bilet na dany dzień i daną godzinę, więc trzeba się zwijać, bo w innym wypadku przepadnie kasa. Stanęło na tym, że żelaznym ptakiem polecimy tylko z Krabi do Siem Reap i z powrotem do Bangkoku. 

Następnym etapem było oczywiście polowanie na tanie bilety. Dotarły do nas informacje, że we wrześniu powinna być kolejna odsłona promocji "free seats", obejmująca bilety na interesujący nas termin (czyt. styczeń/luty). Czekaliśmy cierpliwie. Niestety się nie doczekaliśmy, ponieważ linie lotnicze zmieniły strategię marketingową i free seats na styczeń/luty były dostępne, ale w lutym. Niepocieszeni kupiliśmy bilety pod koniec września za ok. 550 zł za osobę (trzy odcinki lotów: KBV-DMK-REP / REP-DMK). Świetny biznes to może nie był, ale zależało nam na czasie. W chwili obecnej ceny biletów są na podobnym poziomie.

A oto efekt naszej pracy, czyli plan podróży po Tajlandii i małym fragmencie Kambodży:

2015-01-25   Przylot do Bangkoku o 10:00 rano czasu lokalnego.
2015-01-26   Zwiedzanie Bangkoku (ew. Ayutthaya).
2015-01-27  Zwiedzanie Bangkoku (ew. wodospady Erewan).
2015-01-28  Zwiedzanie Bangkoku… wieczorem wyjazd pociągiem do Surat Thani.
2015-01-29   Rano przejazd z Surat Thani do Khao Sok... Spacery po okolicy przez resztę dnia.
2015-01-30   Khao Sok - 2D/1N Cheow Lan Lake Tour.
2015-01-31   Khao Sok - 2D/1N Cheow Lan Lake Tour.
2015-02-01   Poranny przejazd do Krabi, a po dotarciu zobaczymy co dalej.
2015-02-02   Półwysep Railay
2015-02-03   Wycieczki po okolicznych wyspach (np. Four Island Tour).
2015-02-04  Wycieczki po okolicznych wyspach (np. Phi Phi Tour).
2015-02-05   Wycieczki po okolicznych wyspach (np. Hong Island Tour).
2015-02-06   Dzień transportowy… Przelot z Krabi (15:40) do Siem Reap (przez Bangkok).
2015-02-07   Zwiedzanie Angkor Wat.
2015-02-08   Zwiedzanie Angkor Wat... Wieczorny przelot do Bangkoku (wylot o 21:45)
2015-02-09   Zwiedzanie Bangkoku.
2015-02-10   Wylot o 2:40 a.m. z lotniska Suvarnabhumi.

W ramach przygotować zarezerwowaliśmy też nocleg w centrum Bangkoku na początek pobytu w Tajlandii.  Nasza hotel nazywa się Thara House. Trochę dobrych opinii, lokalizacja blisko Khao San Road i cena 620 dh za pokój wystarczyły, abyśmy się zdecydowali na wcześniejszą rezerwację

To są oczywiście nasze wstępne założenia, bo jak wiadomo w życiu różnie bywa. Może być tak, że Bangkok nam się nie spodoba i wyjedziemy z niego dzień prędzej lub odwrotnie - tak nam się spodoba, że w ogóle nie zwiedzimy okolic tego wielkiego miasta. Jeśli chodzi  wyspy, to może być tak, że osiądziemy na jednej z nich i będziemy tylko wygrzewać tyłki. Plan jest dosyć elastyczny. Jeżeli macie jakieś pomysły jak go udoskonalić lub gdzie można przenocować lub dobrze i tanio zjeść dajcie nam znać. Będziemy wdzięczni.

A na koniec skromna mapka z chyba wszystkimi atrakcjami turystycznymi w Tajlandii...