środa, 16 października 2019

Alentejo i Castelo de Vide


Dolinę Duoro opuszczaliśmy dość wcześnie rano. Od celu dzieliło nas jakieś 3,5 godziny jazdy samochodem więc nie chcieliśmy przeciągać wyjazdu. Pędziliśmy w stronę historycznego i geograficznego regionu Alentejo, moim zdaniem turystycznie niedocenionego obszaru Portugalii. 

W drodze zaliczyliśmy zalewie jeden postój. Jeden, ale jaki! Na złapanie oddechu, rozprostowanie nóg i małe co nieco zatrzymaliśmy się w miasteczku Amieira do Tejo. Głucho, cicho, pusto. Jakoś tak nieswojo się tam czuliśmy. Ludzi na ulicach brak, okiennice pozamykane, sklepy pozamykane, restauracji nie namierzyłam. Wymarłe miasteczko. Z informacji zaczerpniętych z Wikipedii wynika, że z roku na rok mieszkańców jest coraz mniej. W 2011 r. Amieira do Tejo zamieszkiwało ok 240 osób. Podczas postoju mieliśmy okazję spotkać dwie osoby. Jedna z nich pracuje w informacji turystycznej. Tak, informacji turystycznej! Amieira do Tejo to miasteczko z historią i do tego bogatą. Miejsce, które kryje niejedną tajemnicę. Podobno w domach (teraz chyba w większości opuszczonych) wróżki tkały wspaniałe płótno, a w kaplicy stara kobieta rozdawała złote monety matkom w potrzebie. Mało tego, na przełomie XIII i XIV w. wniesiono tu zamek. Kilkakrotnie modyfikowany, z czasem stracił na znaczeniu. W XIX w. centralny dziedziniec zamku został zaadoptowany na lokalny cmentarz. W 1922 r. został on wpisany na listę zabytków narodowych i tym samym w 1940 przestał pełnić funkcję cmentarną. Wejście na zamek jest biletowane. Bilet nie jest drogi, jednak sobie odpuściliśmy. Generalnie mam wrażenie, że trochę przebiegliśmy po wiosce i chyba szkoda bo Amieira do Tejo to trochę taka zapomniana perełka gdzie turysta zagląda naprawdę rzadko.


Naszym głównym celem było miasteczko gdzie turyści zaglądają zdecydowanie częściej, aczkolwiek też nie zbyt często - Castelo de Vide. Ciche, spokojne, jakby w letargu, przywitało nas niezbyt przyjazną pogodą. Musieliśmy przeprosić się z kurtkami i grubymi bluzami. Tak czy siak miejsce nas urzekło. Chyba najbardziej swoją naturalnością.

Castelo de Vide to stara osada. W posiadanie Portugalczyków weszła w XII wieku. Zdobyta została przez pierwszego króla Portugalii Alfonsa I Zdobywcę. Z biegiem czasu osada się rozrastała i zyskiwała na znaczeniu. Przełomowym momentem była budowa zamku, który zresztą można podziwiać do dnia dzisiejszego. Co ciekawe, zabudowania wewnątrz murów zamku są nadal zamieszkane i jest to genialne miejsce na  niespieszny spacer. Nawet gdy pogoda nie do końca sprzyja. :) Wejście na wieżę obowiązkowe. Roztacza się z niej niezapomniana panorama na miasteczko i okoliczne wzgórza, w tym białe jak śnieg Marvao.


Spacerując krętymi, brukowanymi uliczkami trafiliśmy także do dzielnicy żydowskiej, której początki sięgają XII w. Jest tu najstarsza synagoga w Portugalii - niestety drzwi do niej były zamknięte na cztery spusty. Ale, ale... nie omieszkaliśmy zakręcić się przy słynnej fontannie Fonte Judaica - woda z niej wypływająca jest ponoć dobra na wszystko. Żałuje, że nie spróbowałam.

Generalnie nasza wizyta w Castelo polegała na błądzeniu, gubieniu się i odkrywaniu ciekawych zakątków miasta. Urzekły nas cudnie ukwiecone uliczki w dzielnicy otoczonej murami zamkowymi (być może za sprawą konkursu na najbardziej ukwieconą ulicę), bielone domy z czerwonymi dachówkami i ten błogi spokój. W Castelo de Vide czuć średniowiecznego ducha. Jest magicznie i pięknie. Spacer po tym niewielkim miasteczku sprawił nam sporo radości. Odkrywaliśmy uliczkę po uliczce. Co rusz czymś się zachwycaliśmy. Miasto 12 kościołów (mieszkańców jest ok. 3500) oczarowało nas. I tylko trochę szkoda, ze pogoda nie do końca była taka jaka byśmy sobie życzyli.


Castelo de Vide zdecydowanie polecam osobom szukającym Portugalii nieoczywistej, Portugalii z dala od głównych i zatłoczonych szlaków turystycznych, Portugalii naturalnie pięknej.

PRAKTYCZNIE:

Gdzie nocowaliśmy?
  • Quinta Do Vaqueirinho - Bardzo fajne miejsce, szczególnie jak podróżuje się z dziećmi. W pakiecie otrzymaliśmy możliwość obcowania ze świnkami, krówkami i wszelakim ptactwem domowym. Olaf był wniebowzięty. My także skorzystaliśmy, gdyż właściciele agroturystyki produkują wino i likiery.
Gdzie zjeść w Castelo de Vide?
  • Doces & Companhia - Miejsce serwujące przede wszystkim lody, ciasta i kawę, aczkolwiek w określonych godzinach za 7 euro dostępne są sety lunchowe. Byliśmy 2 razy i wszystko było bardzo dobre. Polecam
  • Djony - Jedyna restauracja czynna w godzinach popołudniowej sjesty. Kuchnia również dobra.
Co warto zobaczyć w Amieira do Tejo?
  • Kaplica Calvário - Wyczytałam, że klucze do niej ma mieszkająca w pobliżu kobieta. Podobno z balkonu kaplicy roztacza się super widok.
  • Zamek, w którym organizowane są wystawy czasowe.
Co warto zobaczyć w Castelo de Vide?
  • Zamek - Jest to raczej zaniedbany obiekt, ale koniecznie trzeba wejść na wieżę zamkową. Z dachu wieży roztacza się niesamowita panorama na stare miasto, okoliczne wzgórza, Marvao i wiele więcej.
  • Dzielnica otoczona murami zamkowymi - Najstarsza część miasta pamiętająca okres średniowiecza. W dodatku bardzo klimatyczna dzięki bogato ukwieconym uliczkom, biorącym udział w corocznym konkursie na najładniejszą uliczkę.
  • Synagoga i Fontanna Żydowska - Najstarsza synagoga w Portugalii i zabytkowa fontanna, z której wypływa woda o ponoć magicznych właściwościach.
  • Pokręcone uliczki starego miasta - nic tylko się zgubić i odnaleźć własne Castelo de Vide.

Brak komentarzy

NAPISZ COŚ