niedziela, 10 listopada 2019

Evora - stolica Alentejo


Alentejo to największy i najstarszy region Portugalii. Niezadeptany, magiczny, momentami zaskakujący. Są tu pola pszenicy, hektary winnic i gajów oliwnych czy plantacje dębu korkowego. Niemal wszystko co z tego drzewa można zrobić jest do kupienia w miejscu, które obraliśmy jako kolejny cel wyjazdu - w Evorze, historycznej i kulturowej stolicy regionu.

W Evorze mieliśmy zaplanowane zaledwie kilka godzin. Najważniejszy punkt w drodze do Lagos. Bardzo, ale to bardzo przyjemny pit stop. Pogoda nas rozpieszczała - prawie połowa wyjątkowo słonecznego października, a na termometrach prawie 30 stopni. Czasu było niewiele, a do zobaczenia sporo.


Evora to jedno z najstarszych miast tej części Europy - rodowód ma starożytny. Z czasów rzymskich zachowała się Templo Romano, nazywana także Świątynią Diany. Jak na budowlę z II w.n.e. trzyma się naprawdę nieźle. Świetną formę zawdzięcza podobno małemu szwindlowi - w średniowieczu została zamurowana i stworzono z niej fortecę. Następnie pełniła funkcję rzeźni, by w XIX wieku ponownie ją odsłonięto. Dzięki temu kolumny są znakomicie zachowane. Świątynia Diany była na dzień dobry. Z minuty na minutę nasza wizyta w Evorze się rozkręcała. Miasto ma naprawdę sporo do zaoferowania. 


Następną atrakcją była Katedra. Zdecydowane must see. Średniowieczna budowla jest przepiękna i szczerze powiedziawszy jej wnętrze zadziwia. Nie zwiedzaliśmy wszystkich jej zakamarków, pominęliśmy m.in. muzeum katedralne. Choć przyznam, że cenowo oferta jest bardzo przyzwoita - bilet "na wszystko" kosztuje tylko 4,5 euro. Z rożnych powodów ograniczyliśmy się jednak do pakietu kościół + punkt widokowy. Kościół oczywiście był warty zobaczenia, ale hitem bez wątpienia okazał się dla nas punkt widokowy czyli... dach świątyni. Po raz pierwszy i zapewne ostatni mieliśmy okazję wędrować po dachu kościoła, patrzeć na walące obok nas serce ogromnego dzwona, a przede wszystkim podziwiać panoramę absolutnie całego miasta. Fajne doświadczenie. 


W Evorze świątyni jest kilka. W gruncie rzeczy można urządzić sobie świątynny trip. My ograniczyliśmy się do opisanej wyżej Katedry. Wielkimi fanami wnętrz nie jesteśmy, pogoda była przepiękna i zachęcała do spacerów, a w brzuchach też trochę burczało. Zamiast kryć się w murach kościołów czy muzeów postanowiliśmy pobłądzić po krętych i wąskich uliczkach miasta. Krążyliśmy dość długo szukając ciekawych zaułków, a przy okazji próbując namierzyć restaurację, w której napełnimy brzuchy. 

Stolica, jak to na stolicę przystało, tętniła życiem. Ruch, gwar, śmiech. Nie bez znaczenia jest fakt, że mieści się tu także jeden z najstarszych uniwersytetów w Portugalii (XVI w). Spacer po głównym deptaku miasta łączącym Praça do Giraldo i Katedrę, ze względu na tłumy, nie był łatwy. Jednak wystarczyło zboczyć w poboczne uliczki by móc w spokoju poznawać Evorę. Po mieści kręci się sporo młodzieży. Nie sposób stwierdzić kto jest mieszkańcem, kto studentem, a kto turystą. Ale czy to ważne? Dla nas najważniejsze było to, że miło spędzaliśmy czas. 


Pobyt w Evorze zakończyliśmy w parku miejskim. Fajne miejsce na złapanie oddechu w gorące dni. Na dzień dobry "zaatakowały" nas pawie, które szczególnie przypadły do gustu Olafowi. Potem był plac zabaw, lody, kawa. Wszytko w fajnej, chillout-owej atmosferze. Oprócz nas tłumie przybyli tam tubylsi szukający chwili wytchnienia, a moim zdaniem można ją tam znaleźć. Było tak przyjemnie, że wyciągniecie Olafa z parku do łatwych nie należało.

Evora okazała się przyjemnym miejscem. Ma ona sporo do zaoferowania. Zabytki, restauracje. Jednak nam czegoś w niej zabrakło. Chyba klimatu, atmosfery, przysłowiowej kropki nad i. Aczkolwiek uważam, że warto zajechać to tego miasta jeśli chce się w pełni zrozumieć i poznać Portugalię. Jakby nie patrzeć, Alentejo zajmuje 1/3 powierzchni kraju. To miejsce to kawał historii, tradycji, kultury. Szkoda, że często jest ono pomijane w planach wyjazdowych do tego pięknego kraju.


PRAKTYCZNIE:

Główne atrakcje Evory:
  • Catedral de Évora - Niewątpliwie największa atrakcja Evory, szczególnie polecamy wejście na dach :). Ceny biletów kształtują się w granicach od 2,5 do 4,5 euro. Link do strony obiektu.
  • Praça do Giraldo - Nie do końca atrakcja, bo to nazwa głównego placu położonego w samym sercu starego miasta. Otoczony charakterystycznymi kamienicami prezentuje się znakomicie.
  • Templo Romano Evora - Prawdopodobnie najstarszy, aczkolwiek świetnie zachowany obiekt w Evorze, pamiętający czasy starożytne. Położony tuż obok katedry.
Jak dotrzeć do Evory z Lizbony?
  • Pomimo, że miasta te dzieli nie tak wiele kilometrów to siatka połączeń nie jest zbyt bogata. Na dzień tworzenia posta autobusy linii Rede Expressos odjeżdżają z dworca Oriente tylko 2 razy dziennie: o 15:00 i 16:00. W drugą stronę - z Evory - o 8:30 i 9:15. Bilet w jedną stronę kosztuje 10,60 euro. Aktualny rozkład do sprawdzenia tutaj.
  • Z pociągami lepiej - w każdą ze stron 2 w godzinach porannych o 2 w godzinach popołudniowych. Bilet w jedną stronę koszyuje 12,40 euro. Rozkład jazdy do sprawdzenia tutaj.

Brak komentarzy

NAPISZ COŚ