Zakynthos

Wrześniowy pobyt na Zakynthos-ie był wyjazdem nie planowanym i zorganizowanym w ciągu 3 dni. Lipiec i sierpień spędziliśmy na Pomorzu. Praca, praca i jeszcze raz praca. Może kiedyś zatrudnimy się w korpo, a następnie ostentacyjnie rzucimy szefowi na biuro wypowiedzenie. Potem spakujemy plecak i ruszymy w świat, jak większość blogerów. Póki co trzyma nas tu parę rzeczy i cieszymy się z każdej możliwości wyjazdu, choćby tygodniowego. Przez te siedem dni na greckiej wyspie zrelaksowaliśmy się maksymalnie, zresetowaliśmy, wypoczęliśmy. 

Już na wstępnie zaznaczę, że wyjazd zorganizowaliśmy bez pomocy biura podroży. Wszystko od A do Z zaplanowaliśmy i zrealizowaliśmy sami. Wszystko wyszło idealnie i taniej niż z tour operatorem.

JAK DOSTAĆ SIĘ NA ZAKYNTHOS?

Z Polski bezpośrednio na wyspę dotrzemy wyłącznie lotem czarterowym, ale to wcale nie jest zła informacja. Nam udało się upolować bilety za 300 zł/os. z wliczonym bagażem rejestrowanym. Z tym, że kupowaliśmy je na ok. 3 doby przed wylotem.
Na Zante polecimy również Easy Jet-em z Londynu, Bristolu, Liverpoolu i Mediolanu. To opcja dla lubiących przesiadki i mających dużo wolnego czasu.

Jak już jesteśmy na miejscu to przydałoby się wydostać z lotniska. Niestety w grę nie wchodzą żadne tanie rozwiązania. Z lotniska kursują wyłącznie taksówki z cennikiem odgórnie ustalonym. Za przejazd do Agios Sostis zapłaciliśmy równo 20 euro i nie ma opcji, żeby cokolwiek stargować. Do popularnego Laganas dojedziemy za 17 euro. 

GDZIE I JAK SZUKAĆ NOCLEGU?

Gdy zapadła decyzja, że lecimy na Zakynthos zaczęliśmy przeszukiwać booking.com. Wybór był niewielki, bo na wyspie wciąż trwał tzw. high season. Zdecydowany procent dostępnych hoteli/hosteli/pensjonatów był ponad nasze możliwości finansowe. Jedak kto szuka ten znajdzie i to naprawdę mega miejscówkę. Blisko piaszczystej plaży, blisko pysznych i klimatycznych restauracji, w cichej i malutkiej miejscowości, z ogromnym trawiastym ogrodem i widokiem na gaj oliwny. Pensjonat o nazwie Villa Pounente spełnił nasze oczekiwania. Było w nim wszystko czego potrzebowaliśmy. Nie ukrywam, że nie jest on perfekcyjny, np. lodówka ma chyba ze 100 lat, ale nam było tam naprawdę dobrze. Na powitanie dostaliśmy marmolady, miód, ser, oliwki, wiejskie jaja i winko. Wszystko pyszne. Jednak najważniejsze było to, że było tam spokojnie. Z dala od hoteli "all inclusive". Mogliśmy odpocząć. Miejscówka idealna.

Tym wszystkim, którzy poszukują więcej wrażeń polecamy Laganas - szalone greckie Władysławowo pełne neonów, klubów, wypożyczalni samochodów i quadów oraz pijanych anglików.

PLAN PODRÓŻY:

Tym razem konkretnego planu nie było. Wiedzieliśmy mniej więcej co chcemy zobaczyć i w sumie udało się. Koniec końców wyszło następująco:

Dzień 1 - popołudniowy przylot na Zante, spacer po Agios Sostis.
Dzień 2 - spacer na Cameo Island / relaks w Agios Sostis.
Dzień 3 - relaks w Agios Sostis / wycieczka łodzią na Marathonisi Island i Keri Caves / wieczorem kurs do Laganas po auto.
Dzień 4 - zwiedzanie wyspy wypożyczonym autem - Blue Caves, półwysep Skinari, Xigia Beach, punkt widokowy na zatokę wraku.
Dzień 5 - zwiedzanie wyspy wypożyczonym autem - Porto Vromi, zatoka wraku, Porto Limnionas, Koiliomenos.
Dzień 6 - zwiedzanie wyspy wypożyczonym autem - stolica wyspy (Zante Town), półwysep Keri.
Dzień 7 - relaks w Agios Sostis. 

UBEZPIECZENIE:

Jadąc na wakacje do kraju będącego częścią Unii Europejskiej warto wyrobić sobie kartę EKUZ. Dzięki niej otrzymamy pomoc medyczną w każdym publicznym ośrodku zdrowia nie wykładając przy tym własnej gotówki. Mimo posiadania takiej karty, zdecydowaliśmy się wykupić dodatkowe ubezpieczenie, wyjątkowo w Hestii (była promocja). Po raz pierwszy skorzystaliśmy, bo Wojtek nadział się na dużego kaktusa. Za 2 osoby dorosłe + dziecko zapłaciliśmy 65 zł.

TRANSPORT/ WYPOŻYCZENIE AUTA NA ZAKYNTHOS

Podobno komunikacja publiczna na Zakynthos nie funkcjonuje. Ciężko nam to potwierdzić bo nie korzystaliśmy. W naszym malutkim Agios Sostis widzieliśmy przystanek autobusowy z rozkładówką do Laganas (kurs 2 x dziennie - o 8:50 i 15:50). W samym Laganas, przy głównej ulicy, też był przystanek autobusowy z rozkładówką do stolicy wyspy - Zante Town. Kursy co pół godziny od rana do wieczora. Tylko tyle możemy napisać jako pewniaki.

Jedyną słuszną metodą poznania wyspy jest wypożyczenie auta / quada / skutera. Zakynthos nie jest dużą wyspą. Przejechanie z jednego końca na drugi zajmuje max godzinę, jednak dużo jest ukrytych zatoczek i plaż, do których warto odbić z głównej trasy. Nie sposób tego ogarnąć bez własnego środka transportu. Najwięcej wypożyczalni mieści się przy głównej ulicy Laganas. Ze znalezieniem auta nie było żadnego problemu, pomimo trwającego wysokiego sezonu. Ceny za samochód wielkości VW Golfa lub Citroena C3 kształtowały się na poziomie 40-45 euro z pełnym ubezpieczeniem (brak wkładu własnego) i fotelikiem dla dziecka. Co ważne, z tym drugim był nie lada problem. Tylko jedna wypożyczalnia miała fotelik dla niemowlaka (Grecy mówią na to "Maxi Cosi"). Była to JetCar Rental, ostatnia wypożyczalnia idąc od strony plaży. Rezerwując samochód w międzynarodowej firmie Budget Car Rental, odbierzemy go też w tym miejscu. Vis a vis znajduje się wypożyczalnia Auto Fox. Ceny najniższe w Laganas. Na tyle niskie, że zarezerwowaliśmy auto jeszcze z Polski i zostało dostarczone do nas do pensjonatu drugiego wieczoru. 12 godzin później Wojtek jechał do Laganas, żeby je zwrócić i znaleźć inne. Auto - złom z niedziałającą wentylacją, fotelik - plastik owinięty szmatą. Na szczęście nie było z tym problemu.

Najlepsze auta dostaniemy bezapelacyjnie w Majestic Car Rentals. Ceny też najlepsze - Hyundai i30 to wydatek 50 euro za dzień z pełnym ubezpieczeniem. Na drugim miejscu będzie MotorClub Zante. Ceny podobne.

W Agios Sostis mieliśmy tylko jedną wypożyczalnię - Smart Rentals Car & Bike Hire. Może przez brak konkurencji ceny powalały - ponad 50 euro za dobę wypożyczenia.

Taksówki są drogie i prócz tras z lotniska nigdzie ich nie widzieliśmy.

POSTY:



A na koniec skromna mapka z najważniejszymi miejscami na Zakynthos:


Brak komentarzy

NAPISZ COŚ