wtorek, 30 września 2014

Pierniczenie o Toruniu

W Toruniu byliśmy już kilka razy i pewnie jeszcze nie raz do niego zajedziemy. Kupiliśmy go w całości z jego gotyckim klimatem, Kopernikiem, wszędobylskim piernikiem i przepysznymi lodami od Lenkiewicza. Każda nasza wizyta wiąże się z poznawaniem Torunia z innej perspektywy. Mam wrażenie, że w tym mieście po prostu zawsze coś się dzieje, a to Bella Skyway Festival, a to Święto Piernika lub po prostu studenci rozkręcają imprezę. Nie sposób nie ulec urokowi piernika i Torunia.

ToruńToruń - Ratusz Staromiejski

Toruń po prostu zachwyca. Każda kamienica w centralnej części miasta jest misternie odnowiona. Każda uliczka jest wybrukowana. I co ważne nie uświadczymy reklam. Brak też rechoczących żab, fruwających plastikowych bzyczków i rumuńskich dzieciaków próbujących wykrzesać jakiś dźwięk ze swoich akordeonów. Miasto ma pomysł na siebie i to widać na każdym kroku - przenosimy się kilka wieków wstecz. Zdecydowanie zachęca do odkrywania sekretów, które kryją uliczki.

Toruń Toruń
Toruń

W Toruniu rządzi Pan/Pani Kopernik. Zostańmy póki co przy Panu. Dla tych wszystkich, którzy chcieliby się z astrologiem bliżej zapoznać proponuję wizytę w domu Mikołaja Kopernika. Byliśmy, widzieliśmy, ale to zdecydowanie nie nasze klimaty. My zaliczamy się raczej do tych, którzy wolą zwiedzać miasta z ulicy. Nie powiem, czasem zdarzają się muzea perełki, jak np. Muzeum Powstania Warszawskiego, jednak większość jest, przynajmniej naszym bardzo subiektywnym zdaniem, nieciekawa.

Toruń  - Święto Piernika

Jak przy muzeach jesteśmy to tylko wspomnę, że w centrum miasta znajduje się skansen. Mieliśmy zamiar pospacerować wśród XIX-wiecznych chat, jednak na zamiarze się skończyło. Wybraliśmy miejski gwar i kolejną gałkę olbrzymkę lodów u Lenkiewicza - oczywiście o smaku piernikowym. Stwierdziliśmy, że trochę skansenów już widzieliśmy mi.in. we Wdzydzach czy w Lublinie, więc jak będziemy mieli więcej czasu wstąpimy też do toruńskiego. Wstyd się przyznać, ale łakomstwo wygrało z dziedzictwem kulturowym. Lody były wyśmienite. O ich walorach smakowych niech świadczą długie kolejki rodem z epoki PRL jak po papier toaletowy.

Toruń  - Święto PiernikaToruń  - Święto Piernika

Nie będą rozpisywała się w tym poście na temat każdego zabytku po kolei. Wydaje mi się, że nie ma to za bardzo sensu biorąc po uwagę fakt, że wszystko wiedząca Wikipedia odpowie na każde, najtrudniejsze pytanie. Wspomnę może tylko o wieży... krzywej wieży. Jak się okazuje, nie tylko Piza może się takową pochwalić. Piętnastowieczna baszta pochyliła się najprawdopodobniej na skutek niestabilnego gruntu. Oczywiście wokół niej krąży wile legend. Jedna z nich mówi, że toruński krzyżak wbrew złożonym ślubom czystości spotykał się z piękną torunianką. Pokutą za złamanie przysięgi było wzniesienie pochyłej wieży jako symbolu odejścia od surowej zakonnej reguły.

Spacerując przy wieży do moich uszu doszły słowa małżeństwa (nie żebym podsłuchiwała):
Żona - A wiesz co to za wieża?
Mąż - Krzywa wieża.
Żona - To wieża, która zaraz da mi odpowiedź czy byłeś mi wierny.
Mąż - ?

No i mąż musiał stanąć tak, aby utrzymać równowagę opierając się o wieżę plecami i piętami. Gdyby ta sztuka mu nie wyszła, czarna by była jago przyszłość - byłby to znak, że zdradza żonę. Chyba mu się jednak udało bo jakieś 10 minut po tym zdarzeniu spacerowali trzymając się za ręce. Tak więc jak sprawdzać wierność partnerów to tylko w Toruniu.

Toruń - Krzywa WieżaToruń - Krzywa Wieża

Z wiernym partnerem (z tym niewiernym pewnie też) można udać się wieczorną porą pod tańczącą fontannę Cosmopolis. Nie jest ona może tak imponująca jak ta wrocławska, ale można nacieszyć oko i odpocząć. W dwóch słowach - fajne miejsce, bo co tu więcej napisać o tryskającej w rytm muzyki wodzie. Może tylko tyle, że jest to chyba miejsce spotkań studentów.

Toruń - Tańcząca Fontanna

Kolejnym, fajnym miejscem w Toruniu jest ciągnący się wzdłuż Wisły Bulwar Filadelfijski. Zacumowane wzdłuż bulwaru barki, ławeczki, trawniki pięknie przystrzyżone i ukwiecone zachęcają miejscowych i turystów do kawkowania i spacerowania. Towarzyszące nam słońce jeszcze bardziej dodawało uroku temu miejscu.

Toruń

Napierniczeni, bo przecież turysta piernikiem w Toruniu żyje, naładowani pozytywnymi emocjami żegnaliśmy się z Kopernikiem. Do miasta Mikołaja wrócimy na pewno...

PRAKTYCZNIE:

Nocleg:
  • Korzystając z ładnej pogody pokusiliśmy się o nocleg na polu namiotowym. Leży ono 10 minut piechotą od centrum miasta - na lewym brzegu rzeki zaraz przy zabytkowym moście. Oprócz miejsca na namioty są tam też bardzo ładne domki i pokoje w pawilonie. Wszystko odnowione w 2013 roku. Polecamy i to bardzo.
Jedzenie:
  • Do restauracji w Toruniu nie mieliśmy nigdy szczęścia, więc tym razem poszliśmy do baru mlecznego Małgośka na ul. Szczytnej. Na przeciwko znajduje się też minibrowar serwujący m.in. piwo piernikowe.

1 komentarz

  1. Hej, jako rodowity (choć już zaimportowany do Gdańska:) ) Torunianin bardzo raduje mnie taka opinia o rodzinnym mieście :) na strawę przy następnej wizycie polecam : Starą Pierogarnię (mają bodajże 2 lokale na starówce), na pizzę do Kameleonu (serwują o wiele szersze menu ale tylko pizzę póki co próbowałem więc więcej nie polecę:) a na kameralne winko - koniecznie Pod Antałkiem. Świetny klimat ma też kawiarenka Róże i Zen - ale tam zdecydowanie letnią porą by usadowić się w ogrodzie :)

    z pozdrowieniem,
    Jemo

    OdpowiedzUsuń