niedziela, 21 lipca 2019

A może do Amarante?!


W Polsce Chełmno, w Gruzji Sighnaghi, we Włoszech Wenecja, we Francji Paryż, a w Portugalii Amarante. Co je łączy? Miłość! Mówiąc wprost - wszystkie wymienione miasta nazywa się Miastami Zakochanych. Będąc w pobliżu portugalskiej stolicy miłości nie odmówiliśmy sobie przyjemności krótkiego postoju.

Może zacznę od tego, że Amarante jest bardzo, bardzo starym miasteczkiem. Jego początki sięgają czasów rzymskich, kiedy to znajdowała się tam przeprawa mostowa. W XII wieku została ona zniszczona wskutek powodzi. Kolejny most wzniesiony został pod nadzorem słynnego św. Gonzalo - pustelnika oraz patrona swatów i płodności. Niestety jego most także nie oparł się powodzi i w XVIII wieku, a konkretnie w 1763 r. został zniszczony. W tym samym roku udało się jednak wznieść kolejny most, tym razem postarano się jednak bardzo, żeby nie podzielił on losu swoich poprzedników. Służyć temu miały potężne przęsła. Chyba się udało bo most zwany mostem św. Gonzalo stoi do dziś i jest jedną z największych atrakcji Amarante. Rozpościera się z niego naprawdę zacny widok na rzekę i nadbrzeżną cześć miasta. Obeszliśmy go z lewa i z prawa delektując się widokami. Mało tego, chętni mogą most oglądać z perspektywy wody - po rzece Tamega można popływać kajakiem lub rowerkiem wodnym.

Kolejną atrakcją w mieście jest kościół klasztorny, a jakże by inaczej, św. Gonzalo. Został on wybudowany w miejscu dawnej pustelni św. Gonzalo na przełomie XVI/XVII w. W świątyni znajduję się grobowiec i figura św. Gonzalo. Podobno dotknięcie owej figury przynosi szczęście w miłości. Niestety do środka nie mieliśmy okazji zajrzeć, ponieważ świątynia była zamknięta. Zamknięty był także kościół św. Dominika, który praktycznie sąsiaduje ze świątynią św. Gonzalo. Tak czy siak nie żałowaliśmy, że zdecydowaliśmy się podejsc w okolice tego kościoła ponieważ rozpościera się stamtąd fajny widok na most i rzekę (świątynia stoi na niewielkim wzniesieniu). 


Kościoły były zamknięte, ale pomimo tego można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, gdyż przed kościołem św. Gonzalo w najlepsze trwały tańce-hulańce. Wyglądało to naprawdę imponująco. Z otwartymi ustami przyglądaliśmy się temu przedstawieniu. Jednym słowem trafiliśmy na festyn. Wszyscy bawili się wyśmienicie. Nie zabrakło oczywiście stoisk z ciastkami w kształcie męskiego przyrodzenia. To podobno jedna z pamiątek, którą trzeba z Amarante przywieźć. W końcu jesteśmy w mieści miłości.

Generalnie miasto jest niewielkie, ale bardzo urokliwe. Spędziliśmy w nim zaledwie 2 godziny, a przez ten czas zdążyliśmy zobaczyć naprawdę sporo, wypić kawę i być świadkiem pląsów mieszkańców miasta. Bardzo fajne miejsce na krótki przystanek w podróży.


PRAKTYCZNIE:

Jak dojechać do Amarante:
  • Samochodem - Tutaj chyba nie trzeba wiele tłumaczyć. Mapa google i jedziemy. Z Porto jest to ok. 40 minut jazdy autostradą A4.
  • Autobusem - Największą częstotliwość kursów ma linia autobusowa Rodonorte (link). Podróż trwa ok. 50 minut i na dzień pisania posta kosztuje 7,80 euro.

Brak komentarzy

NAPISZ COŚ