środa, 17 lipca 2019

Dolina Duoro - Kraina winem płynąca


Podczas pierwszej wizyty w Portugalii nie dane nam było dotrzeć do Doliny Duoro. Zresztą przełom lutego i marca to nie najlepszy miesiąc na wyprawę w jej okolice. Październik zdecydowanie bardziej sprzyja dostrzeżeniu uroków doliny - mówi się wręcz, że to jeden z lepszych miesięcy ze względu na mnogość kolorów. I co tu dużo pisać - dolina skradła nasze serca. Długo zastanawialiśmy się jaką taktykę obrać na jej poznanie. Koniec końców, biorąc pod uwagę fakt, że do naszego teamu zalicza się również dwulatek postanowiliśmy 3 noce spędzić w jednym miejscu. Pozostał tylko jeden problem - gdzie? Padło na Gouviães, niewielką miejscowość dość daleko od rzeki, ale za to rzut beretem od bardzo klimatycznej wioseczki Ucanha. Nie ukrywam, że jedną z przyczyn wyboru tej miejscowości była cena. Duoro do tanich nie należy, więc szukaliśmy kompromisu i w sumie wyszło ok.


Zaraz po przybyciu do pensjonatu załadowaliśmy Olafa w nosidło i udaliśmy się do Ucanha. Zaczynało zmierzchać. Największą atrakcją wioski jest stary, bardzo stary, kamienny romański most (XI w.) oraz kamienna wieża, która w dawnych czasach służyła jako punkt poboru opłat za przeprawę przez rzekę. Gdy dotarliśmy na miejsce było na tyle ciemno, że nie mieliśmy możliwości przyjrzeć się zabytkom. Rozgośliśmy się natomiast w jedynej czynnej knajpie mieszczącej się zaraz przy moście. Wokół sami miejscowi. Ni w ząb nie znali angielskiego. Trochę na migi zamówiliśmy po toście (menu było krótkie - tosty) i domowe wino. Posiedzieliśmy przy winie i tostach, Olaf pobiegał z dzieciakami za piłką i wróciliśmy do pensjonatu. Mega klimatyczne miejsce - na tyle, że kolejnego wieczora też tam wylądowaliśmy. Niestety znowu nie udało nam się zobaczyć miejscowości. Dopiero w dniu wyjazdu z Doliny Duoro zapoznaliśmy się z Ucanha. Spacerowaliśmy po niej z godzinę. Zachwycił nas nie tylko most i wieża. Cała wioska jest super i zachęcamy do jej odwiedzenia. Przeurocze miejsce z duszą, a na pewno z historią.


No ale Dolina Duoro to przede wszystkim rzeka i winnice. Spędziliśmy prawie całe dwa dni poznając jej uroki. Niezapomnianym przeżyciem był z pewnością rejs rzeką Duoro. Długo zastanawialiśmy się gdzie go zacząć. Po analizach stwierdziliśmy, że wytarujemy z Pinhao i dopłyniemy do Tua - 2 godziny rejsu kosztowały 20 euro. Były to jedne z najlepiej zainwestowanych pieniędzy w Portugalii. Widoki niesamowite.

Duoro doświadczyliśmy z różnych perspektyw. Sporo krążyliśmy samochodem. Jedna z dróg zaprowadziła nas do winnicy Sandeman - Quinta do Seixo. Wina nie testowaliśmy, aczkolwiek wszystko wokół zachęcało. Obeszliśmy teren winiarni delektując się chwilą. Rzadko kiedy ma się okazje podziwiać takie cudne krajobrazy. Pierwsza klasa!


Winiarni w dolinie Duro jest co nie miara. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Sporo turystów zalicza jedna po drugiej, delektując się Porto z pierwszej ręki. Z dzieckiem ciężko zrealizować taki plan. Cały czas trzeba mieć oczy dookoła głowy. Bezalkoholowe zwiedzanie ograniczyliśmy w sumie do Sandeman-a i Croft-a.

Do winnicy Croft zrobiliśmy sobie spacer z Pinhao. Dotarcie do winiarni zajęło nam z 30 minut. Dodam, że specjalnie się nie spieszyliśmy. Powolnym krokiem zmierzaliśmy do celu, podziwiając otoczenie. Mieliśmy nawet chęć skosztować wina na miejscu, ale cena trochę nas odstraszyła. Z tego co pamiętam było to 20 euro za zestaw degustacyjny trzech win, więc całkiem sporo. Tak czy siak spacer do tego miejsca był świetnym doświadczeniem dla oczu i bardzo go polecam.


W Pinhao zaczyna się także droga na punkt widokowy. Nie odpuściliśmy sobie przyjemności spaceru tą ścieżką. Było naprawdę pięknie. Szliśmy cały czas wśród winorośli, które uginały się pod ciężarem owoców. Bardzo słodkich i bardzo soczystych. Wspinaliśmy się wyżej, coraz wyżej. Słońce prażyło niemiłosiernie - podobno październik 18' był wyjątkowo gorący. Niestety, lejący się z nieba żar nieco zmodyfikował plany. Stwierdziłam, że z Olafem wracamy do miasteczka, bo południowy stok i grubo ponad 30 stopni to było już za wiele. Wojtek poszedł dalej. W sumie to pobiegł pod górę aż się kurzyło. Nie dotarł na sam szczyt, ale i tak wrócił z uśmiechem na twarzy. Warto było się pomęczyć! Dla mnie jedyna nadzieja na delektowanie się panoramą był samochód. Wskoczyliśmy do auta i dalej zaczęliśmy się wspinać. Nie cierpię takich krętych dróżek, ale za wszelką cenę próbowałam pokonać strach. Moje poświęcenie nie poszło na marne. 😉 Panorama rozciągająca się z oficjalnego punktu widokowego była niesamowita.. Dla takich widoków się podróżuje.


Co do samego Pinhao... nie zrobiło ono na nas jakiegoś piorunujące wrażenia. Przyjemnie, ale bez szału. Ot, baza wypadowa i turystyczne centrum doliny. Małe, spokojne miasteczko. Kilka restauracji, kawiarni, plac zabaw i sporo biur oferujących wycieczki po okolicy. Można powiedzieć, że w Pinhao się wszystko zaczyna. Jedną z takich rzeczy jest rejs po rzece Duoro, bez którego wizyta w dolinie nie była by tym samym.


PRAKTYCZNIE:

Główne miejscowości:
  • Peso da Régua - Zdecydowanie największe (jedyne) miasto w Dolinie Duoro, stanowiące swoistą bramę do najpiękniejszego jej fragmentu. Samo miasto nie ma w sobie nic ciekawego, choć można tu znaleźć noclegi w przystępnych cenach.
  • Pinhao - Najbardziej popularne wśród turystów miasteczko, aczkolwiek ciężko to odczuć będąc na miejscu. Tutaj też kończy się drogą biegnąca wzdłuż samego brzegu rzeki prowadząca z Paso da Régua. Turystom może zaoferować ładny deptak nad samym brzegiem rzeki, rejsy tradycyjnymi łodziami, kilka restauracji i całą masę winiarni w bliskim sąsiedztwie miasteczka, np. Quinta da Roêda (Croft Port), Quinta do Bomfim czy Quinta das Carvalhas.
  • Armamar - Miasteczko wielkości Pinhao, aczkolwiek położone an wzgórzach w odległości kilku kilometrów od brzegu rzeki. Wspominam o nim ponieważ jest położone zaledwie kilka minut drogi samochodem od rzeki, są tu sklepy, kawiarnie, restauracje oraz co najważniejsze - dość spory wybór pensjonatów, hoteli, itp.
  • Ucanha - Mała wioska, choć obfitująca w cenne zabytki. Cicha, spokojna, klimatyczna. Warto odwiedzić będąc w bliskiej okolicy.
  • Lamego - Sporej wielkości miasteczko położone blisko autostrady przecinającej również Dolinę Duoro znane z Sanktuarium Santuário de Nossa Senhora dos Remédios. Sanktuarium jest na tyle ważne, że stanowi cel pielgrzymek religijnych, a żeby do niego dotrzeć trzeba pokonać ponad 860 schodów lub... kilka zakrętów autem. Mimo wszytsko polecam schody, a to ze względu an roztaczającą się z nich panoramę miasteczka. Lamego może stanowić również bazę noclegową (duży wybór pensjonatów / hoteli) do zwiedzania okolicy.
Jak dotrzeć z Porto do Doliny Duoro?
  • Samochodem - Tutaj oczywiście mamy najwięcej możliwości - przez Guimaraes, przez Amarante lub po prostu cały czas wzdłuż rzeki. Jeśli wybierze się podróż przez Guimaraes, co niezmiernie polecamy, to siłą rzeczy będzie się miało również po drodze Amarante. Z Amarante natomiast warto zrezygnować z jazdy autostradą i wybrać widokową drogę o nr N101. W zależności od wybranej trasy podróż zajmie łącznie od niespełna 1,5 h do ponad 2,5 h.
  • Pociągiem - Bardzo popularna i piękna widokowo trasa kolejowa. Od miejscowości Ribadouro  linia biegnie przy samym brzegu rzeki, co zapewnia niesamowite widoki prawie po samą granicę z Hiszpanią. Żadnym innym środkiem "lokomocji" nie ogarnie się tak długiego odcinka rzeki. Z informacji praktycznych warto wiedzieć, że pociągi w kierunku Doliny Duoro odjeżdżają z dworca Sao Bento. Podróż do przykładowego Pinhao trwa ok. 2h22min, a bilet w jedną stronę powinien kosztować ok. 12 euro. Rozkład jazdy dostępny jest tutaj: link.
  • Statkiem - Kosztowna impreza, w szczególności biorąc pod uwagę ceny biletów kolejowych. Z tego co się orientowaliśmy to rejs do Pinhao kosztuje ok. 75 euro, trwa cały dzień, zawiera śniadanie i lunch. Informacji można szukać tutaj: link
Atrakcje Doliny Duoro:
  • Winiarnie - Jadąc wzdłuż rzeki natkniemy się na dziesiątki tabliczek wskazujących kolejne winiarnie. Z reguły ich nazwa zaczyna się od Quinta da ... . My odwiedziliśmy zaledwie dwie: Croft Port w pobliżu Pinhao (Quinta da Roêda) oraz Sandeman w drodze do Pinhao (Quinta do Seixo). W pierwszej z nich trzeba się liczyć z dość wysokimi cenami degustacji. Druga była rozsądniejsza cenowo i zdecydowanie ładniej położona.
  • Punkty widokowe - Nie ma co się oszukiwać, główną atrakcją Doliny Duoro są widoki. Najlepiej doświadczyć ich z kilku najbardziej popularnych miejsc. Są to (każda nazwa jest jednocześnie linkiem do Google Maps: Miradouro da Estrada nacional 222Miradouro de São Salvador do Mundo, Miradouro de Santa Marinha, Miradouro de Casal de Loivos. Quinta do Seixo
  • Rejs tradycyjną łodzią - Będąc w Pinhao nie można sobie odmówić odbycia 2-godzinnego rejsu do Tua. Koszt takiej imprezy to 20 euro (w cenie mały kieliszek wina Porto). W październiku rejsy odbywały się 2 razy dziennie - ok. 12 i ok. 15 (w zależności od firmy było to pół godziny wcześniej lub pół godziny później). Rejsy są do kupienia na miejscu przy bulwarze nadrzecznym.
  • Drogi - Główna trasa widokowa łączy Paso da Regua z Pinhao. Myślę jednak, że najładniejsze widoki są z tras biegnących przez wzgórza po północnej stronie rzeki. My eksplorowaliśmy jedynie trasę z Pinhao do Covas do Douro, którą serdecznie polecamy. Północna strona rzeki nie jest jednak dla kierowców, którzy nie lubią krętych i wąskich dróg.

Brak komentarzy

NAPISZ COŚ