niedziela, 2 lutego 2020

Jordania - wstęp


Czym kierujemy się podczas wyboru kierunków? Nie mamy głównej zasady. Podpatrujemy w Internecie, czytamy książki podróżnicze, rozmawiamy. Nie ukrywam, że duże znaczenie mają także koszty wyjazdu. Z tej oto mieszanki powstaje zamysł, a potem już tylko szukanie biletów. 

Tak właśnie było z pomysłem na wyjazd do Jordanii. Po uruchomieniu regularnych połączeń zrobiła się "moda na Jordanię", która udzieliła się także nam. Potem było już tylko kupno niedrogich biletów i układanie planu. Musieliśmy zagospodarować 7 dni. Układając plan zakładaliśmy, że wszystko pójdzie gładko, a pogoda przez cały wyjazd będzie idealna. Niestety ani pierwsze, ani drugie się nie sprawdziło. Stąd postaramy się odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących tego kraju...

KIEDY JECHAĆ DO JORDANII


Na większości źródeł wyczytacie, że najlepszym czasem na podróż do Jordanii to miesiące marzec-maj i październik-listopad. My stwierdziliśmy, że polecimy w połowie marca, aby uniknąć upałów. Decyzja okazała się mocno nie trafiona.

Pogoda była skrajnie różna w zależności od dnia i miejsca pobytu. Posłużę się tu przykładem. W Wadi Musa (Petra) jednego dnia odnotowaliśmy z rana temperaturę na poziomie 8°C przy padającym deszczu. Prognozy nie dawały nadziei, ale wyglądało na to, że lepiej jest po drugiej stronie gór - na pustyni Wadi Rum. Podjęliśmy szybką decyzję o wyjeździe w tamtym kierunku. Po drodze odnotowaliśmy opady deszczu ze śniegiem i temperaturę na poziomie +3°C. Kilkadziesiąt km dalej, w Wadi Rum, było już 15-16°C, ale wiało tak mocno, że dłuższy pobyt na pustyni nie był możliwy. Nie mówiąc nawet o noclegu, którego nie zalecali nawet miejscowi. W nocy temperatura na pustyni spadała do 0°C. Stwierdziliśmy, że zjedziemy do Akaby, gdzie ok. godziny 17 wciąż było prawie 30°C. Powrót do Wadi Musa (Petry) był czymś w rodzaju deja vu - znowu od 3 do 8°C.

Kolejnego dnia w Petrze mieliśmy już idealną pogodę do zwiedzania starożytnego miasta i trekkingu - czyste niebo, 16-20°C. Niestety nie trwało to długo, bo kolejnego dnia znowu opuszczaliśmy hotel w paskudnych warunkach. W drodze nad Morze Martwe po raz kolejny zaliczyliśmy opady deszczu ze śniegiem, ale nad samym Morzem Martwym było już... 25°C. Co jednak z tego jak zanosiło się na ulewny deszcz?

Były też dni pogodowo stabilne i słoneczne, ale stanowiły one mniejszość. Taką właśnie pogodę mieliśmy w Jordanii...

Już po fakcie, zagłębiliśmy się w lekturę forów internetowych, przede wszystkim tripadvisor oraz lonelyplanet. Okazało się, że w marcu taka ruletka jest czymś normalnym. Stąd:
  • Jeśli planujecie wyłącznie wylegiwać się na plażach Akaby to marzec jest dobrym terminem na wyjazd.
  • Jeśli natomiast chcecie zwiedzać Jordanię i przenocować na pustyni Wadi Rum, to rozsądniej jest patrzeć na połowę kwietnia, cały maj, drugą połowę września i cały październik.
  • Miesiące letnie są tak gorące, że ciężko wytrzymać. Już w drugiej połowie maja w niektórych miejscach może być za gorąco.
  • Okresy późno-jesienne i wczesno-wiosenne są nieprzewidywalne i deszczowe. Nie polecamy. Lepszy już podobno jest styczeń. Jest chłodniej, ale opady deszczu też ponoć są mniej prawdopodobne.

JAK DOTRZEĆ DO JORDANII


Obecnie można skorzystać z dwóch-trzech opcji dostania się do Jordanii. Oczywiście wszystkie zakładają przylot samolotem na Bliski Wschód, lecz to co później, różni się już znacząco.

OPCJA 1 - PRZYLOT DO AMMANU

Na chwilę obecną do Ammanu (Queen Alia International Airport) kursują samoloty linii Ryanair z lotnisk:
  • Warszawa-Modlin
  • Kraków-Balice
W obu przypadkach loty odbywają się w poniedziałki i piątki. Jest to opcja łatwiejsza, szybsza, lecz w jednej sytuacji droższa. To "czy droższa" zależy tak naprawdę od tego, czy wykupiliście kartę Jordan Pass. Jeśli posiadacie Jordan Pass, to oprócz wstępów do większości atrakcji turystycznych, zawiera ona również opłatę wizową. Jeśli z jakiegoś powodu nie zamierzacie jej kupować (bo np. byliście już w Jordanii i nie będziecie odwiedzać Petry), to znowu opcje są dwie. Pierwsza zakłada wniesienie opłaty za wizę w wysokości 40 JD od razu na lotnisku w Ammanie. Druga opcja nie zakłada ponoszenia opłaty wizowej. Brzmi dobrze? Jest jednak jeden warunek. Przy okienku wizowym należy powiedzieć, że jedzie się do Akaby i rzeczywiście tam dojechać w ciągu 48 h od wylądowania. Dodatkowo w ciągu tych 48 h trzeba zjawić się w biurze ASEZ w Akabie (Aqaba Special Economic Zone) celem otrzymania bezpłatnej wizy.

OPCJA 2 - PRZYLOT DO AKABY

W chwili obecnej nie ma bezpośrednich lotów z Polski do Akaby. Jeśli kiedyś się pojawią to znowu warto pamiętać, że przylatując do Akaby nie ponosi się opłaty wizowej.

OPCJA 3 - PRZYJAZD DO JORDANII (AKABY) DROGĄ LĄDOWĄ

Niestety opcja ta nie jest ani tania, ani prosta. Już samo dotarcie z lotniska Ejlat-Ovda do granicy izraelsko - jordańskiej wymaga skorzystanie z autobusu rozwożącego turystów po hotelach lub taksówki. Po przekroczeniu granicy znowu będziemy zmuszeni skorzystać z taksówki. Dokładniej nie będę się rozpisywać, bo po pierwsze nie przekraczaliśmy granicy tą drogą, a po drugie nie ma sensu powielać tego, co napisało już wielu, więc po prostu podam linka do bardzo merytorycznego posta na blogu "101 Countries Before 50":


WIZA


Tak jak pisaliśmy wyżej, koszt wizy zależy od wielu czynników. Pisząc w skrócie:
  • Standardowy koszt 1-miesięcznej wizy uprawniającej do jednokrotnego wjazdu na terytorium Jordanii to 40 JD.
  • Opłaty wizowej można uniknąć:
    • wykupując Jordan Pass (zawiera w sobie wizę) i nie opuszczając kraju przez 4 dni (3 noce) od przybycia (jeśli będziecie krócej, opłata wizowa zostanie pobrana w momencie opuszczenia kraju);
    • deklarując przybycie do Akaby w ciągu 48 h od rozpoczęcia pobytu w Jordanii (pisaliśmy o tym w rozdziale "jak dotrzeć do Jordanii - opcja 1") oraz nie opuszczając kraju przez 48 h od przybycia;
    • docierając do Jordanii przez Akabę (drogą morską, lądową lub lotniczą lądując na lotnisku w Akabie) pod warunkiem nie opuszczania kraju przez 48 h od przybycia;
  • Jeśli w Jordanii będziecie mniej niż 4 doby (3 noce), to na lądowym przejściu granicznym Akaba/Ejlat zostanie pobrana opłata wyjazdowa w wysokości 10 JD.
  • Jeśli Wasza wizyta w Jordanii będzie trwała krócej niż 48 h, to niezależnie od wszystkiego opłata wizowa zostanie od Was pobrana (chyba, że będziecie mieli Jordan Pass). Zakładam jednak, że taki scenariusz jest nierealny. 
Należy również pamiętać, że nie jest możliwe wniesienie opłaty wizowej na przejściu granicznym na moście Króla Hussajna (Allenby Bridge) na północ od Morza Martwego. Planując wjazd na terytorium Jordanii tą drogą, należy wykupić wizę wcześniej w placówkach dyplomatycznych tego kraju lub wykupić Jordan Pass i przedstawić na przejściu granicznym.

JORDAN PASS


Muszę przyznać, że to co wymyśliło jordańskie ministerstwo turystyki jest wręcz genialne. Jordan Pass to coś w rodzaju pakietu zawierającego opłatę wizową (równowartość 40 JD) oraz bilety wstępu do 40 najważniejszych atrakcji turystycznych w kraju, gdzie sam 1-dniowy wstęp do Petry kosztuje normalnie 50 JD.

Występują 3 rodzaje Jordan Pass, które różnią się wyłącznie typem biletu do Petry:
  • Jordan Wanderer - kosztuje 70 JD, zawiera wizę i bilety wstępu do 40 najważniejszych atrakcji w kraju, w tym 1-dniowy bilet wstępu do Petry;
  • Jordan Explorer - kosztuje 75 JD,  zawiera wizę i bilety wstępu do 40 najważniejszych atrakcji w kraju, w tym 2-dniowy bilet wstępu do Petry;
  • Jordan Expert - kosztuje 80 JD,  zawiera wizę i bilety wstępu do 40 najważniejszych atrakcji w kraju, w tym 3-dniowy bilet wstępu do Petry;
Warto wiedzieć, że w regulaminie jest zapis, że przy zakupie biletów wielodniowych do Petry, dni wizyty muszą nastąpić bezpośrednio po sobie. Na marginesie zdradzę, że nam udało się dogadać i zrobić dzień przerwy między pierwszym, a drugim dniem zwiedzania. Może to kwestia paskudnej pogody w tym dniu przerwy, a może zaleta zwiedzania z 2-latkiem?

Podczas zakupu Jordan Pass można rozszerzyć pakiet o bilet wstępu do miejsca chrztu Jezusa Chrystusa, który kosztuje normalnie 12 JD. Koszt rozszerzenia pakietu to 8 JD, więc warto sobie odpowiedzieć wcześniej na pytanie w stylu "czy chce zobaczyć to miejsce?".

JAK DOSTAĆ SIĘ Z LOTNISKA W AMMANIE DO CENTRUM


Lotnisko w Ammanie (Queen Alia International Airport) znajduje się ok. 35 km na południe od centrum miasta, przy tzw. desert hughway, czyli autostradzie łączącej Amman z Akabą.

Oczywiście najłatwiejszym sposobem dotarcia do centrum miasta jest taksówka lub wynajęte auto. Podróż, w zależności od korków, trwa 30-45 minut, a jej koszt to 15 JD (ok. 22 $).

Drugą opcją jest autobus (shuttle bus) łączący lotnisko z autobusowym terminalem południowym (Amman Southern Terminal). Koszt biletu to 3 JD. Od 6:00 do 16:30 autobusy kursują co pół godziny. Od 17:00 do 3:00 równo co godzinę. Przez 3 godziny w nocy (od 3:00 do 6:00 nie ma żadnych kursów).

TRANSPORT W JORDANII (DO GŁÓWNYCH ATRAKCJI)


W Jordanii funkcjonują tak naprawdę 4 formy transportu: autobusy przewoźnika JETT, minibusy lokalne, taksówki i własny samochód. My, jako zwolennicy dokładniejszego planowania podróży, zalecamy korzystanie z wypożyczonego auta lub z JETT-a. Jest to jedyny przewoźnik w kraju, który posiada jakiekolwiek rozkłady jazdy i wysokiej jakości pojazdy. Nie jest jednak najtańszy, więc wynajęcie własnego auta nie wychodzi wcale tak źle. Autobusy nie dojeżdżają również wszędzie...

Do głównych atrakcji kraju, czyli do Akaby, Madaby, Wadi Musa (Petra) lub Wadi Rum dojedziecie autobusami firmy JETT lub minibusami lokalnymi jeżdżącymi wg własnego widzimisię.

Żadnym środkiem transportu zbiorowego nie zjedziecie jednak nad Morze Martwe, nie wjedziecie na górę Nebo, nie dojedziecie do rezerwatu Dana czy do słynnego kanionu Mujib.

LINK do strony internetowej JETT-a. Szczegółowo o możliwościach dojazdu do poszczególnych miejsc będziemy pisać w postach poświęconych tym miejscom.

WYNAJEM AUTA


Na lotnisku w Ammanie funkcjonuje większość międzynarodowych wypożyczalni. Osobiście korzystaliśmy z wypożyczalni Dollar/Thrifty i wszystko odbyło się bezproblemowo. Rezerwację robiliśmy poprzez serwis Ryanair Car Hire.

Nie chciałbym nikogo przekonywać o wyższości własnego auta nad transportem publicznym, ponieważ każdy czuje się inaczej "za kółkiem". Ma to szczególne znaczenie w krajach arabskich gdzie kultura jazdy, przede wszystkim w dużych miastach, różni się od standardów europejskich. Mi to osobiście nie przeszkadzało. Poza miastami ruch jest z reguły niewielki. Zdarza się, że nocą Jordańczycy jeżdżą bez świateł, czego kompletnie nie mogę zrozumieć.

Drogi są dobrej jakości. Ze względu na dużą ilość fotoradarów i kontroli policyjnych polecam jednak przestrzegać przepisów dotyczących prędkości. Sam otrzymałem łącznie 2 mandaty, o których doskonale wiedziała wypożyczalnia przy zdawaniu auta.

WALUTA


Walutą w Jordanii jest Dinar Jordański. Na dzień dzisiejszy (31-01-2020 r.) kurs wymiany JD/PLN to ok. 5,50. Dla przykładu: wiza kosztująca 40 JD, w przeliczeniu na PLN kosztuje ok. 220 zł.

CENY


Niech nie zgubi Was niska cena biletów lotniczych do tego kraju. W przeliczeniu na osobodzień była to chyba nasza najdroższa podróż w życiu. Ceny w Jordanii przedstawiają się następująco:
  • Noclegi - pokój dwuosobowy z klimatyzacją, prywatną łazienką i wliczonym w cenę śniadaniem (standard niezbyt wysoki, ale czysty i schludny) - ok. 300 zł
  • Wyżywienie - ceny w restauracjach są skrajnie różne w zależności od miejsca. W Madabie i Ammanie danie główne można znaleźć za ok. 35-30 zł. W Wadi Musa, mieście wypadowym do Petry, ceny dania głównego nie schodzą poniżej 60 zł. W Akabie ceny dania głównego są gdzieś po środku.
  • Paliwo - cena litra benzyny bezołowiowej 95 jest o ok. 10 % niższa niż w Polsce. Można jednak przyoszczędzić tankując 91, która kosztuje już sporo mniej. Oczywiście wypożyczalnia tego nie zaleca, a i tak wszyscy to robią...

UBEZPIECZENIE I OPIEKA MEDYCZNA


Ubezpieczenie podróżne wykupiliśmy tradycyjnie w Generali i tym razem, wyjątkowo, z niego skorzystaliśmy. A dokładnie to skorzystał nasz syn, który pierwszego dnia pobytu zaczął coraz mocniej kaszleć.

Sam kontakt z ubezpieczycielem oceniłbym jako mierny. Nie było możliwości zgłoszenia potrzeby skorzystania z polisy przez chat internetowy, nie było możliwości kontaktu przez What's Up lub inny komunikator, nie było możliwości załatwienia tego mailem, nie było możliwości zgłoszenia przez rodzinę w Polsce. Liczył się jedynie telefon bezpośredni od nas i jak wiadomo, ze względu an opłaty roamingowe, nie byliśmy tym zachwyceni.

Jak już wyczerpaliśmy wszystkie "darmowe" próby kontaktu i zadzwoniliśmy do Generali to okazało się, że Pan na infolinii jedynie przyjął zgłoszenie i obiecał ponowny kontakt po 2 godzinach. Zdenerwowanie rosło, bo miał nam wskazać nic więcej jak jedną-dwie kliniki, gdzie moglibyśmy się udać z dzieckiem. Jak już oddzwonił, to podał tylko nr do lokalnego przedstawiciela w Jordanii, do którego mieliśmy zadzwonić, żeby uzyskać pomoc. Można sobie zadać pytanie, czemu Generali od razu nie udostępnia nr telefonów do lokalnych przedstawicieli? Rozmowa telefoniczna z lokalsem trwała niecałą minutę - w tym czasie udało nam się dowiedzieć wszystkiego co potrzebne i zadeklarować dalszy kontakt mailowy.

Co do samej opieki zdrowotnej - skorzystaliśmy z kliniki partnerskiej ubezpieczyciela w Wadi Musa. Miasto małe więc klinika też mała. Spora kolejka mocno gorączkujących maluchów, a mimo to przyjęci zostaliśmy poza kolejnością (aż nam głupio było). Lekarz świetnie znający angielski bardzo dokładnie przebadał Olafa i osobiście wykupił leki na koszt ubezpieczyciela.

Ogólnie opieka lekarska w Jordanii stoi na bardzo wysokim poziomie. Na tyle wysokim, że Jordania czerpie spore przychody z turystyki medycznej. Widać to szczególnie w Ammanie, gdzie stoi klinika przy klinice.

NASZ PLAN PODRÓŻY


Poniżej to co faktycznie wyszło z naszej podróży do Jordanii. Dzisiaj ułożylibyśmy to trochę inaczej. Amman jest tak brzydkim miastem, że nie warto ujmować go w swoim planie (chyba, że na kilka godzin po powrocie z Dżarasz). Strzałem w dziesiątkę okazała się Madaba, która urzekła nas swoim spokojem, zadbanym centrum, najlepszą kawą z kardamonem w całej  Jordanii i przesympatycznymi mieszkańcami. Nie doceniliśmy Akaby, która również nas oczarowała (może po części przez to, że w końcu było ciepło?). Byliśmy tam zaledwie kilka godzin, a spotkaliśmy się z całą masą uprzejmości, zjedliśmy wyśmienitą kolację, obejrzeliśmy piękny zachód słońca.

Pierwotnie planowaliśmy spędzić dwa następujące po sobie dni w Petrze, a następnie pojechać na Wadi Rum i tam przenocować. Pogoda za dnia, zimne noce i przeziębienie Olafa przewróciły ten plan do góry nogami. Nie udało się również zrobić trekkingu w Rezerwacie Dana - deszcz i 5 °C skutecznie zniechęciły do tego.

DzieńPlan dniaNocleg "po dniu"
1Wieczorem przylot do Ammanu - wynajęcie auta... Przejazd na nocleg do MadabyMadaba
2Zwiedzanie Madaby i okolic (Macheront, Morze Martwe)Madaba
3Przejazd do Wadi Musa... Lekarz... Po południu zwiedzanie Petry + "Petra by night"Wadi Musa
4Ucieczka od brzydkiej pogody na pustynię Wadi Rum i do AkabyWadi Musa
5Całodzienne zwiedzanie PetryWadi Musa
6Przejazd do Ammanu przez Rezerwat Dana i Morze MartweAmman
7Zwiedzanie AmmanuAmman
8Dżarasz i jeszcze raz Madaba przed wylotem... Wieczorem wylot do Warszawy-

Brak komentarzy

NAPISZ COŚ